Alain Mabanckou, Kielonek

Najtrudniej projektuje się dla samego siebie, poważnie. Jestem, jak się okazało, całkowicie nieprzewidywalny. Karakter działa od marca, od kwietnia wiedziałem, jakie będą pierwsze tytuły, w maju zaprojektowałem okładki, w lipcu poprawiłem i uznałem, że robota skończona. Tymczasem pod koniec sierpnia, dwa dni przed oddaniem okładki “Kielonka” do druku, przeżyłem gwałtowne załamanie i dotychczasowe projekty budziły we mnie już tylko skrajną repulsję. Było to wszystko dosyć paraliżujące, bo wiedziałem, że przez najbliższe lata będę się musiał trzymać kierunku wybranego teraz. O książce można poczytać tutaj, dalszy opis zmagań twórczych – przy okładce Ben Jellouna.

kielonek.jpg

Tahar Ben Jelloun, To oślepiające, nieobecne światło

Pierwotny projekt książek Karakteru był dosyć sztywny. Myślę, że właśnie to mnie do niego ostatecznie zraziło: świadomość, że co najmniej kilkanaście okładek będę musiał wciskać w ten gorset. Miałem w końcu szansę zrobić coś zupełnie po swojemu, a tymczasem sam dobrowolnie zapakowałem się do klatki! Wywróciłem całą koncepcję do góry nogami: wprowadziłem więcej koloru, a zamknięte w okręgach napisy oraz logo wydawnictwa nie będą miały na okładce stałego miejsca i kolorystyki. Tył z oddechem, notki na pełnych skrzydełkach, barwna wewnętrzna strona okładki, kolorowe detale na pierwszym i ostatnim arkuszu książki. Jakie, to już proszę sobie sprawdzić po zakupie:)

benjelloun.jpg

Paweł Huelle, Opowieści chłodnego morza

Kilka razy już chyba o tym pisałem, ale mam słabość do książek Huellego, po pierwsze ze względu na nie same, po drugie – autor jest z Gdańska, a po trzecie – każde zdanie jest dla mnie jak kilogram magdalenek, i im więcej czytam, tym więcej sobie przypominam, i przeżywam raz jeszcze, co się kiedyś wydarzyło. Mam wrażenie, co się chyba rzadko zdarza, że ta książka jest jak napisana specjalnie dla mnie, expata z Pomorza. Dużo ze mnie zostało nad Bałtykiem (nadal stare kamienice zdarza mi określić słowem “poniemieckie”:); może i jestem sentymentalny, but hey, I am just a man. Nie ma powrotu, i czasem szkoda.

huellemorze.jpg

Aravind Adiga, Biały Tygrys

Już na shortliście do tegorocznego Bookera, powieść Adigi jest niczym cios pod oko dla kogoś, kto spoglądając na książkę autora rodem z Indii, spodziewał się kolejnej porcji łzawych opisów bolączek asymilacji Hindusów w społeczeństwach Zachodu lub historii niedoli wyemancypowanej Hinduski przymuszanej do małżeństwa z zejściowym sąsiadem. O nie! Adiga używa sobie na Indiach, pisze z pasją i przekąsem, a jego bohater, chłopak, który po trupach dopiął swego (został szanowanym biznesmenem) budzi i podziw, i wesołość, i nawet nieco trwogi. Rewelacja. Okładka prosta, bo miała być bestsellerowa: wielkie napisy, fotka z Magnum Photos, pasy jak na odświętnej paszminie.

adiga.jpg

Gianrico Carofiglio, seria kryminałów dla W.A.B.-u

Najpierw seria Marthy Grimes, tym razem – książki włoskiego prawnika, a zarazem autora poczytnych kryminałów. Spore fragmenty książek rozgrywają się na sali rozpraw, choć samotny adwokat zdecydowanie przykłada się do swojej pracy ponad miarę. Ponieważ znowu musiałem się zmieścić w ramach wabowskiej “Mrocznej serii”, a jednocześnie redakcja prosiła mnie, żeby książki trochę spośród innych tytułów wyróżnić, zdecydowałem się na stały motyw: na każdej okładce umieściłem pole wielkości standardowej włoskiej wizytówki. Widnieje na niej nazwisko autora (śliczna Filosofia z Emigre) oraz pieczątkopodobny tytuł.

carofiglio.jpg

Piwowarski i Białkowski – seria “Teraz polska proza”

Taka okazja nie trafia się często, więc kiedy dostałem propozycję przygotowania nowej serii ambitnej polskiej prozy dla wydawnictwa Prószyński i S-ka, nie zastanawiałem się długo. Miałem pewne wątpliwości, skąd redaktorzy wezmą odpowiadające charakterystyce cyklu tytuły, ale już dwa pierwsze są niczego sobie. “Homo Polonicus” to opowieść o megalomańskim i żałosnym polskim arystokracie (rzecz się dzieje w połowie XIX wieku), do złudzenia swoją postawą przypomina nadętego koguta, że o libido nie wspomnę. Książka Białkowskiego to rozgrywająca się współcześnie historia o pokręconym związku matki z synem. Cała seria geometryczna, srebro i wyraziste zdjęcia – głównym wyróżnikiem.

prozapolska.jpg

Urodziny

W urodziny (4 września) pracowałem bardzo długo, co mnie strasznie zdenerwowało, i ostatecznie byłem tak zmęczony, że świętowanie musiałem przełożyć na następny dzień. Jakoś to przełknę, ale po raz ostatni. W imieniny nawet komputera nie włączę, o. Właśnie zauważyłem, że nic nie pisałem od czerwca, o rany. Ktoś mógłby pomyśleć, że byłem na wakacjach, ale nie, nie byłem na wakacjach. Lipiec – wystawa Wajdy w krakowskim Muzeum Etnograficznym, początek września – wystawa eksponatów z Ekwadoru. W międzyczasie zilion zleceń, no i praca w Karakterze. Powyżej przedstawię co lepsze rzeczy z letniego urobku. Do dzieła!