Szkodliwe fejsy

No tak, wiem, że narażam się na zarzut nieograniczonego narcyzmu, ale wygląda na to, że w końcu moja twarz zagości na okładce! Tylko dlatego, że trzeba było działać szybko, i nie miałem czasu szukać kogoś o dostatecznie złowrogim wyrazie twarzy, a tak się składa, że właśnie taki mam na co dzień. Poniższe zdjęcia, autorstwa niezawodnego jak zwykle Marcina Jędrysiaka, to wynik naszej sesji zdjęciowej do przygotowywanego przez W.A.B. thrillera o bioterrorystach. Szybka wycieczka na ulicę Grzegórzecką do sklepu ze szkłem chemicznym, soczek śliwkowy firmy Hellena bodajże (i tak mu kolor potem zupełnie zmieniłem), płaszcz i przyćmione światło. Okładka wkrótce – wydawnictwo zastanawia się jeszcze, który wariant wybrać.

bioterror.jpg

Nieszkodliwe fejsy

Dobiega końca ten długi luty, roboty co niemiara – rezultaty niedługo pokażę, zresztą, kto mieszka w Krakowie, sam pewnie niebawem zauważy. W tej chwili jednak chciałbym zwrócić uwagę wszystkich na ostatni numer magazynu “2+3D”, w którym ukazał się artykuł pt. “Nieszkodliwe fejsy” autorstwa niżej podpisanego. Może to niezbyt elegancko zwracać uwagę na własne artykuły, ale z drugiej strony Robert Musil pod zmienionym nazwiskiem sam pisał recenzje swojej pierwszej książki, więc skoro on mógł, to ja też. Polskie książki mi się raczej nie podobają (chociaż oczywiście są wyjątki, i o nich również sporo piszę): staram się pokazać co mi najbardziej przeszkadza i z czego taki stan rzeczy może wynikać. Gdyby rzecz ukazała się w internecie, pewnie od razu zebrałbym bęcki od gromady sfrustrowanych besserwisserów – sorry, chłopaki, not this time. A tak, to stałem się częścią salonu Sowińskiego i Mrowczyka z “2+3D”.

23d.jpg