Szkodliwe fejsy
No tak, wiem, że narażam się na zarzut nieograniczonego narcyzmu, ale wygląda na to, że w końcu moja twarz zagości na okładce! Tylko dlatego, że trzeba było działać szybko, i nie miałem czasu szukać kogoś o dostatecznie złowrogim wyrazie twarzy, a tak się składa, że właśnie taki mam na co dzień. Poniższe zdjęcia, autorstwa niezawodnego jak zwykle Marcina Jędrysiaka, to wynik naszej sesji zdjęciowej do przygotowywanego przez W.A.B. thrillera o bioterrorystach. Szybka wycieczka na ulicę Grzegórzecką do sklepu ze szkłem chemicznym, soczek śliwkowy firmy Hellena bodajże (i tak mu kolor potem zupełnie zmieniłem), płaszcz i przyćmione światło. Okładka wkrótce – wydawnictwo zastanawia się jeszcze, który wariant wybrać.
