One night in Bangkok
…and the world’s your oyster – z czego to? No, jasne, z musicalu “Szachy” panów z Abby. Nie ma już odwrotu, wczoraj wieczorem zakupiliśmy z Magdą bilety na naszą jesienno-zimową wyprawę: 15 listopada lecimy z czwórką naszych przyjaciół na trzy tygodnie do Indochin. Wygląda na to, że w Bangkoku istotnie spędzimy tylko jedną noc, bo wstępny plan przewiduje jak najszybsze dotarcie na północ Tajlandii, przekroczenie granicy z Laosem. A potem, to już jak wyjdzie: na pewno spłyniemy trochę Mekongiem i postaramy się zobaczyć te mniej uczęszczane miejsca. A ja przy okazji będę mógł sprawdzić, czy istotnie Bangkok wygląda tak jak na tym teledysku.

sto lat
dzięki:) Sto lat, a za rok emeryturę, błagam.