Szkodliwe fejsy
No tak, wiem, że narażam się na zarzut nieograniczonego narcyzmu, ale wygląda na to, że w końcu moja twarz zagości na okładce! Tylko dlatego, że trzeba było działać szybko, i nie miałem czasu szukać kogoś o dostatecznie złowrogim wyrazie twarzy, a tak się składa, że właśnie taki mam na co dzień. Poniższe zdjęcia, autorstwa niezawodnego jak zwykle Marcina Jędrysiaka, to wynik naszej sesji zdjęciowej do przygotowywanego przez W.A.B. thrillera o bioterrorystach. Szybka wycieczka na ulicę Grzegórzecką do sklepu ze szkłem chemicznym, soczek śliwkowy firmy Hellena bodajże (i tak mu kolor potem zupełnie zmieniłem), płaszcz i przyćmione światło. Okładka wkrótce – wydawnictwo zastanawia się jeszcze, który wariant wybrać.

My dać ci praca. Ty mail napisać.
Zdjęcie z prawej jest rewela: ma symetrię, a lekki zarys twarzy tworzy nastrój tajemnicy – w sam raz na okładkę thrillera. Pozdro. M.
he he – zlowrogi moze tak, ale dla mnie to troche krzyzowka Hannibala L. z diagnosta laboratoryjnym :))
a z innej beczki – kilka dni temu z radoscia rozpoznalam – po okladce na wystawie sklepowej – ze robiles ja Ty! Chodzi o ksiazke Feynmana. Naprawde bardzo ladna i taka w Twoim stylu.
pozdrawiam
no fajnie wszystko, ale nie zapomniales o swietle? w probówce masz zolta ciecz a na twarzy i rekach wisnowe swiatlo:) ja juz przerabiales ciecz to powinienes pomyslec o reszcie kadru:)